Strona główna Artykuły Motywacja i Rozwój Nienawidzę swojej pracy, ale do końca życia nic z tym nie zrobię...

Nienawidzę swojej pracy, ale do końca życia nic z tym nie zrobię bo taki mam zawód!

12
0
PODZIEL SIĘ

Masz wrażenie, że Twoja praca to jest coś co przytłacza Cię, męczy czy frustruje? A może wszystko na raz? Nie jesteś jedyną osobą która codziennie ma w głowie myśl – „Nienawidzę swojej pracy! Chcę coś zmienić!”. Ale zwykle po tych słowach 99% osób stwierdza, że etat i stanowisko które piastują dają im poczucie stabilności i bezpieczeństwa finansowego. Jednak czy tak naprawdę jest to słuszne myślenie?

Niejednokrotnie w swoim życiu spotkałem się ze stwierdzeniem, że dobrze płatna praca na etacie to jest coś do czego trzeba za wszelką cenę dążyć. Że tylko praca na etacie da Ci gwarancję bezpieczeństwa i stabilności, bo przecież masz stały dochód, ubezpieczenie, a bank może bez problemu dać Ci kredyt na całe życie byś mógł zakupić sobie m2 dla swojej rodziny. Mnie też wpajano od małego, że mam się uczyć, skończyć studia bo to jest gwarancją dobrze płatnej pracy. No dobrze, ile osób w tym momencie po studiach pracuje w swoim zawodzie? Ile z tych osób prowadzi własną działalność? Odpowiedź jest bardzo prosta – jedynie kilka może kilkanaście procent, a w 90% przypadków nie zarabiają godnie. Dlaczego? Przecież studia miały być gwarantem dobrze płatnej pracy przy biurku! Więc dlaczego tak się dzieje, że tak mały odsetek młodych ludzi znajduje zatrudnienie?

Problemem jest system

Kończąc kilka lat temu studia magisterskie na kierunku Ekonomia już wiedziałem, że znalezienie pracy w moim mieście, ale i w innym nie będzie prostym zadaniem. Z drugiej strony jako ambitna osoba z tytułem magistra uważałem, że skoro już mam ten ważny papier to nie będę pracował na kasie w Tesco czy na magazynie w innej sieci marketów. Celowałem wyżej, jednak bez większych, a raczej jakichkolwiek efektów. Jak wiadomo, kontakty robią swoje i znajdujemy czasem okazję, ale musimy przejść rozmowę kwalifikacyjną… i tu pojawia się problem. Jesteśmy magistrami, a nie potrafimy odpowiedzieć na najprostsze pytania z dziedziny jaką zajmuje się ta firma.



Powyższa historia jest prawdziwa i opowiada jak pierwszy raz poszedłem na rozmowę do pewnego banku. Zapewne wiele osób które to czytają doświadczyły podobnej kompromitacji. Ale nie jest to Nasza wina, a systemu szkolnictwa i to nie tylko wyższego. Uczą człowieka samych reguł, definicji i schematów które sprawdzały się 10-15 lat temu. Nie uwzględniono nigdzie zmian technologicznych, rozwoju i potęgi Internetu. Tak samo nie uwzględniono tego co tak naprawdę przydaje się w życiu zawodowym – praktyki!

Praktycznie teoria nie ma nic wspólnego z praktyką

Sama wiedza książkowa nie sprawi, że po studiach będziemy od razu wybitnymi informatykami czy księgowymi. Ba! Nawet nie otrzymamy zatrudnienia w tych zawodach bo po co komu pracownik który wie jak odliczyć podatek VAT z faktur, ale nie wie jak to zapisać w najprostszej księdze przychodów i rozchodów? Praktyka jest kluczowym elementem edukacji i chociaż półroczne praktyki kierunkowe powinny być obowiązkowe zamiast semestru w liceum czy na studiach.

Tak, są praktyki organizowane i może coś od czasów kiedy studiowałem się zmieniło, ale jednak pamiętam praktyki gdzie jeżeli nie udało się danej osobie zorganizować praktyk miesięcznych na własną rękę, to uczelnia załatwiała tej osobie miejsce na praktykach w… sekretariacie uczelni! Tak, studenci ekonomii oraz finansów zamiast uczyć się spraw choć po części związanych z zawodami kierunkowymi zajmowali się lizaniem znaczków, przybijaniem pieczątek na indeksach i wydawali starszym rocznikom ich dyplomy. Więc jak mogli nauczyć się czegoś sensownego i przydatnego? Gdyby wtedy uczono ludzi jak i z czym ma się do czynienia na danym stanowisku, to zapewne teraz mniej ludzi mówiłoby – „nienawidzę swojej pracy”.

Praca w zawodzie jednak nie jest taka dobra

Jeżeli już mamy to „szczęście” i znajdziemy pracę w zawodzie jesteśmy zadowoleni. W końcu tego oczekiwaliśmy, właśnie tego nas uczono. Codziennie jeździmy do biura, z uśmiechem na twarzy wykonujemy polecenia przełożonego i myślimy, że w tym się dobrze sprawdzamy. Odrobimy te 8 godzin i z tym samym uśmiechem wracamy do domu.  Oczywiście wielu osobom to pasuje i często jest tak, że kochają to co robią. Jednak u większości to poczucie, że wszystko jest ok mija czy to na skutek wypalenia zawodowego czy też impulsu. Z czasem oczekujemy podwyżki za Naszą pracę czy premii, a zamiast tego słyszymy, że firma jest biedna i nie ma obecnie pieniędzy. Nie byłoby w tym nic dziwnego i można to zrozumieć, jednak frustrujące jest to, że tydzień po tej rozmowie firma bierze w leasing samochód dla szefa za który co miesiąc trzeba płacić 10K złotych, bo poprzedni ma już 2 lata i trzeba go sprzedać bo jest stary. Wtedy znów pojawia się w głowie myśl – „Nienawidzę swojej pracy, chcę robić coś innego i robić na siebie, nie na kogoś”. Jednak znów jak wspomniałem w pierwszym akapicie 99% osób po prostu z tym się godzi i uważa, że i tak nie ma wpływu na to co się dzieje i swój los. Bo co innego zrobią? Zmienią pracę, będą zarabiać kilkaset złotych więcej tyle że pod innym szefem? Zauważyłem, że ludzie nie lubią zmian. Nie chcą ich i uważają, że tak jak jest teraz to niech tak będzie, bo może być gorzej. Szkoda, że nie myślą w drugą stronę – że może być lepiej.



A gdyby tak rzucić wszystko i… zacząć od początku?

Taki pomysł ma sens. Jest to idealne rozwiązanie by w końcu przestać żyć w poczuciu, że jesteśmy gorsi od innych. Dzięki temu możemy wziąć wszystko w swoje ręce, pomyśleć co chcemy robić, co Nam sprawia przyjemność i zacząć się w tym realizować. Praca na etat nie daje poczucia stabilizacji. Nie jest powiedziane, że z dnia na dzień nie dostaniemy wypowiedzenia, że firma okaże się niewypłacalna lub po prostu ktoś wyżej stwierdzi, że nie jesteśmy już potrzebni. Więc etat to złudne poczucie stabilizacji, ale gdy go stracimy, nagle okazuje się, że wali się Nasz świat. Zostajemy z kredytem i rachunkami których nie jesteśmy w stanie spłacić. Dlatego jeżeli chcesz coś zmienić w swoim życiu zacznij powoli, małymi krokami. Nie musisz od razu rzucać pracy i wygarniać szefowi co o nim myślisz. Rozpocznij zmianę od siebie, swojego podejścia, powiedz sobie, że Dasz radę! Zacznij realizować się w tym co sprawia Ci przyjemność, a znajdziesz sposób jak na tym zarabiać dzięki czemu będziesz mógł uniezależnić się od etatu! W końcu powiesz – „Kocham swoją pracę”!